metafizyka Czystego Istnienia … cz. VI

•październik 24, 2009 • Dodaj komentarz

Co jest najważniejszą właściwością (kategorią) każdego bytu?

Aby byt był bytem, najpierw i przede wszystkim musi istnieć. Najważniejszą więc kategorią każdego bytu jest akt istnienia. Coś co nie istnieje nie jest bytem. Niebytu nie możemy pojąć, niebyt jest logicznie sprzeczny. O niebycie nie możemy mówić. Niebyt jest więc zaprzeczeniem, negacją, zniszczeniem istnienia.

Na drugim miejscu należy wymienić istotę, czyli to co czyni ten oto byt tym właśnie, a nie innym bytem, tym czym on jest, anie czym innym. Już w najprostszym sformułowaniu: „ja jestem” lub „jestem człowiekiem” ujmujemy te dwie fundamentalne kategorie. „Ja” może tylko wtedy o sobie coś powiedzieć jeśli istnieje. Akt istnienia więc wyprzedza istotę. Nawet jeśli mówię: „to jest coś” ale nie wiem co to jest (bo nie umiem rozpoznać istoty), to jednak stwierdzam istnienie czegoś. Bez faktu, ze coś istnieje nie umiałbym powiedzieć nic o istocie bytu istniejącego. Coś co nie istnieje nie ma żadnej istoty, żadnej kategorii, żadnej właściwości.

Drugi człon wyrażenia „jestem człowiekiem” określa istotę bytu istniejącego. Nawet już tylko stwierdzenie „coś jest” mówi nam o tym złożeniu bytowym z istnienia i istoty.

W bytach złożonych z aktu istnienia i istoty Arystoteles wyróżnia kolejne kategoria, specyfikujące takie byty: jakości, ilości, pozycji, akcji, miejsca, czasu, itd. Kategorie te specyfikują każdy byt jako „ten oto, konkretny identyczny jedynie z samym sobą byt istniejący”. Kategorie te nic do istoty bytu nie dodają, nic zasadniczego w bycie nie zmieniają. Są one jedynie przypadłościami bytu, który mimo zmiany tychże przypadłości nadal pozostaje sobą.

Możemy więc powiedzieć, ze dwie pierwsze kategorie; istnienie (istnienie nie jest kategorią, jest raczej aktem) i istota (substancja) określają byt w sposób wystarczający aby go pojąć. Aby o nim mówić, czy myśleć, albo mówiąc krótko aby byt był inteligibilny. Należy od razu zaznaczyć ze wcale nie jest konieczne, aby byt był materialny by być inteligibilny. Całkiem dobrze, możemy mówić o bytach niematerialnych, np. konstruktach matematycznych, czy innych bytach niematerialnych z dobrze określoną istotą i zaktualizowanych w akcie istnienia. Każdy byt aby był bytem musi być istotą (substancją) istniejącą, wcale nie znaczy materialną lub widzialną, czy ogólnie postrzegalną przez nasze zmysły.

Możemy więc mówić w sposób sensowny o bycie którego istotą jest istnienie. O takim bycie możemy powiedzieć, że po prostu JEST, że istnieje. Taki byt jest bytem koniecznym, samoistnym, niestworzonym, o którym nic więcej powiedzieć nie można, bo jest bytem prostym, niezłożonym, absolutnym, Czystym Istnieniem, Aktem Istnienia. Taki byt jest Istnieniem Istniejącym, jego istotą, czymś co ten byt określa jest istnienie, które jest jego istotą. Taki byt więc nie może nie istnieć i rzeczywiście jest bytem koniecznym, źródłem wszelkiego istnienia. Słusznie więc o bycie takim możemy powiedzieć, że jest to IPSUM ESSE SUBSISTENS – CZYSTE ISTNIENIE SAMOISTNIEJĄCE. Jest to więc byt, który istnieje z konieczności, jedyny byt, który naprawdę ISTNIEJE.

Wszystkie inne byty będąc złożonymi z istoty i istnienia, które nie jest ich istotą są jedynie bytami niekoniecznymi, przypadłościowymi, przygodnymi. Nie istnieją one same z siebie, ich istnienie jest im jedynie przydane (niejako z zewnątrz). Są to jedynie substancje, istoty istniejące, ale nie samoistniejące, więc potrzebujące usprawiedliwienia dla swojego istnienia.

Powstaje więc uzasadnione pytanie: „dlaczego istnieje cokolwiek, skoro nic co istnieje, co postrzegamy nie ma istnienia samo z siebie, skoro istotą tego co istnieje nie jest istnienie?” Jak to się stało i dlaczego, że byty te, niesamoistniejące, niekonieczne, nie mające istnienia ani w sobie, ani z siebie, jednak zaistniały? Jak to się stało i dlaczego, że jednak zaistniały? Kto im udzielił istnienia, kto je do istnienia powołał? Kto je stworzył?

Twierdzenie, że materia jest wieczna i cokolwiek istnieje, jest jedynie efektem ewolucji wiecznie istniejącej materii jest tak samo aktem wiary jak twierdzenie, że to Bóg powołała do istnienia wszystko co istniej. Co więcej twierdzenie takie, taki akt wiary każe mi wierzyć, że bezkształtny chaos martwej i odwiecznej materii był w stanie wyprodukować PRZYPADKOWO (!!!!) mnie, który pisze te słowa i ciebie, który je czyta. Odwieczność materii także rodzi inne nierozwiązalne pytania, a mianowicie:

pytanie kosmologiczne ….

Jeśli wszechświat -jak chcą niektórzy- jest czasowo nieskończony, tzn. istnieje od nieskończonej liczby interwałów czasowych, to jest w nim coś niewytłumaczalnego. Wydaje się bowiem, że najbardziej powszechnym i fundamentalnym prawem wszechświata jest prawo rozpraszania energii czyli wzrostu entropii. A wtedy w czasowo nieskończonym wszechświecie prawo wzrostu entropii zawsze powinno doprowadzić do totalnego rozproszenia energii i tym samym do śmierci cieplnej. I tak być powinno zarówno w modelu, płaskim, ekspansyjnym, jak i w modelach cyklicznych. W każdym przypadku czasowa nieskończoność implikuje kategorycznie śmierć cieplną wszechświata. Czasowo nieskończony wszechświat zawsze (!!!) po jakimś skończonym interwale kończy się śmiercią cieplną. A jak widzimy nie jest to stan naszego wszechświata. Mamy więc przypadek paradoksu Olbersa dla energii kinetycznej Wszechświata.

Albo więc prawo wzrostu entropii jest czasami zanegowane i w niektórych momentach entropia maleje wbrew naturalnej tendencji, a wtedy powstaje uzasadnione pytanie „dlaczego, co jest przyczyną zmniejszenia się entropii?” Albo czasowa nieskończoność wszechświata jest tylko pobożnym życzeniem tych, którzy z pobudek światopoglądowych obawiają się czasowej skończoności.

W obu przypadkach nie da się świata wytłumaczyć bez odwołania się do pozanaturalnej przyczyny, czy to czasowego zmniejszenia entropii, czy czasowego, a nie nieskończonego istnienia. Dlaczego w niektórych momentach czasowo nieskończonego wszechświata entropia maleje? Lub … dlaczego zaistniał czasowo skończony wszechświat, który przed pewnym, skończonym czasem nie istniał ?

Nieskończony, odwieczny świat rodzi więcej pytań niż udziela odpowiedzi. Dlatego alternatywna odpowiedź an pytanie dlaczego istnieje raczej coś niż nic jest o wiele bardziej satysfakcjonująca. Istnieje coś, bo zostało stworzone, powołane do istnienia. Mógł tego dokonać tylko Byt Absolutny, Który jest Istnieniem istotnościowym, czyli taki byt do którego istoty należy istnienie. Inaczej byt konieczny, byt samoistniejący i z siebieistniejący. Taki byt nie jest odwieczny w sensie, ze istnieje od nieskończonej liczby interwałów czasowych. Taki byt, czyste istnienie jest bytem a-czasowym, nie istniejącym w czasie, bo jest bytem niezmiennym. Tam zaś gdzie nie ma zmian, tam nie ma upływu czasu, skoro czas jest jedynie miarą zmian. Taki byt, istnienie konieczne, niezmienne, samoistniejące, czysty akt istnienia może być nazwany Bogiem. Taki Byt Absolutny, Bóg jest źródłem wszelkiego istnienia, jest Stworzycielem wszystkiego. Taki Byt stworzył wszechświat, mnogość bytów niezależnych w sensie, że nie będących częściami (ciałem) Bytu Absolutnego. Byty te istniejące niezależnie, nie mają jednak istnienia z siebie samych. Ich istnienie zostało i dane przez Byt Samoistniejący, Konieczny i Absolutny, przez Boga. Ich istnienie nie tylko raz zostało im dane, ale jest im ustawicznie udzielane (creatio continua).

Byty niesamoistne istnieją tylko o tyle, o ile są stwarzane, utrzymywane w istnieniu przez Istnienie Samoistniejące.
„Byty materialne, podpadające pod zmysły” są jedynie podzbiorem zbioru „bytów istniejących”. Materialność nie jest wcale warunkiem koniecznym istnienia. Materialność, fakt podpadania pod zmysły jest tylko specyfikacją istnienia. Niektóre byty są materialne inne nie są.

Następująca dysjunkcja wydaje się być więc całkowicie uzasadniona:

albo istnieje Bóg, jako źródło wszelkiego istnienia,
albo nie istniej nic
”.

ważne i nieważne …

•październik 18, 2009 • Dodaj komentarz

Pytanie”jak”, na które odpowiadają nauki szczegółowe, to w sumie pytanie drugorzędne, a odpowiedzi na to pytanie ulegają modyfikacjom w miarę rozwoju naukowej wiedzy, zastosowanych technik badawczych i pojawiania się nowych teorii. Nie są więc te odpowiedzi ani ultymatywne, ani ostatecznie walentne. Może być nawet tak, że nowe paradygmaty naukowe odsłaniają nowe rozwiązania i obalają prawie całkowicie rozwiązania i odpowiedzi dotychczasowe. W sumie więc odpowiedzi na pytania „jak?” ani mnie epistemologicznie nie zadowalają ani nie zaspokajają mojego pragnienia znalezienia  odpowiedzi ostatecznych.

Prawdziwie walentne i naprawdę ciekawe jest pytanie „dlaczego?” Ono bowiem szuka ostatecznego wyjaśnienia, ultymatywnego usprawiedliwienia. Pytania „jak?” szukają i znajdują przyczyny bliższe, bezpośrednie, ale dopiero pytanie „dlaczego?” szuka przyczyny ostatecznej. A na to pytanie odpowiadają jedynie religia i filozofia. Nauki szczegółowe nie mają środków, nie mają możliwości udzielenia odpowiedzi na pytanie tak postawione, bo wykracza ono poza ich metodologiczne kompetencje i zdolności.

czy Bóg jest racjonalnie poznawalny?

•październik 14, 2009 • Dodaj komentarz

Zazwyczaj uważa się, że w Boga można wierzyć, a wiara wyklucza racjonalne poznanie lub nawet zaprzecza rozumowi. Św. Paweł w Liście do Rzymian uważa jednak inaczej pisząc:

Albowiem gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał.” (Rz 1:18-24)

Katechizm Kościoła Katolickiego tak o tym mówi: “Człowiek stworzony na obraz Boga, powołany, by Go poznawać i miłować, szukając Boga, odkrywa pewne “drogi” wiodące do Jego poznania. Nazywa się je także “dowodami na istnienie Boga”; nie chodzi tu jednak o dowody, jakich poszukują nauki przyrodnicze, ale o “spójne i przekonujące argumenty”, które pozwalają osiągnąć prawdziwą pewność. Punktem wyjścia tych “dróg” prowadzących do Boga jest stworzenie: świat materialny i osoba ludzka.” (KKK n.31)

A w punkcie 35 dodaje: “Władze człowieka uzdalniają go do poznania istnienia osobowego Boga. Aby jednak człowiek mógł zbliżyć się do Niego, Bóg zechciał objawić mu się50 i udzielić łaski, by mógł przyjąć to objawienie w wierze. Dowody na istnienie Boga mogą jednak przygotować człowieka do wiary i pomóc mu stwierdzić, że wiara nie sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu.”

Bóg, Który jest przecież Stworzycielem człowieka, a więc i jego zdolności poznawczych nie kryje się przed ludzkim rozumem i trzeba być albo wyjątkowo ślepym, albo przewrotnym aby negować możliwość Jego poznania, zaprzeczać Jego istnieniu I Jego przymiotom. Pojęcie Bytu Absolutnego i Koniecznego, niczym nieuprzyczynowanego Czystego Aktu Istnienia jest pojęciem logicznie niesprzecznym. Co więcej, jak pokazują kosmologiczne dowody św. Tomasza czy ontologiczny dowód św. Anzelma Byt Absolutny nie jest tylko bytem pojęciowym. Konieczność Jego istnienia jest jedynym sensownym usprawiedliwieniem istnienia czegokolwiek z kwestionującym to Absolutne i Konieczne Istnienie włącznie.

Tylko taki Byt (Ipsum Esse Subsistens) uniesprzecznia ontologicznie wszystkie inne byty wszechświata. Tylko istnienie Bytu Absolutnego jest jedyną możliwą i sensowną odpowiedzią na pytanie „dlaczego istnieje raczej coś niż nic”. Byty bowiem skończone istnieją jedynie jako byty przygodne, niekonieczne. Ich istnienie jest nieuzasadnione niczym i niewytłumaczalne jeśli usuniemy Byt Konieczny i Samoistniejący. To właśnie ten Jedyny, Absolutny, Konieczny, Czysty Akt Istnienia uniesprzecznia istnienie wszystkich innych bytów niekoniecznych, przygodnych, niesamoistniejących.

Taki więc Byt Absolutny jest nie tylko logicznie niesprzeczny, ale i ontologicznie Konieczny. Logiczną sprzecznością byłoby raczej uznanie istnienia bytów niekoniecznych, przypadłościowych lub przygodnych przy jednoczesnym odrzuceniu ich jedynego usprawiedliwienia. Zanegowane w ten sposób byłyby zasady logiczne takie jak: zasada racji dostatecznej, zasada przyczynowości, zasada niesprzeczności. Dlaczego bowiem istnieje coś, co nie ma ani w sobie ani poza sobą dostatecznej racji istnienia? Dlaczego istnieje coś, co nie ma ostatecznej przyczyny? Zaprzeczenie istnienia Samoistniejącego i Koniecznego Bytu Absolutnego jest zaprzeczeniem istnienia czegokolwiek. To jest właśnie to co próbuje zrobić Maz Tegmark w swojej teorii rzeczywistości jako dobrze i atemporalnej zdefiniowanej struktury matematycznej.

zmarł Leszek Kołakowski …

•lipiec 29, 2009 • Dodaj komentarz

w 1965 roku napisał w eseju o Chrystusie:

„Osoba i nauki Jezusa Chrystusa nie mogą być usunięte z naszej kultury, ani unieważnione, jeśli kultura ta ma istnieć i tworzyć się nadal”

Kołakowski zadawał sobie pytanie, czy można drogą racjonalną dojść do poznania Boga, udowodnić Jego istnienie. W książce „Jeśli Boga nie ma” przedstawia wizję dwóch światów: z Bogiem i bez Boga. Nie ma wątpliwości, która wizja wydaje się Kołakowskiemu bardziej racjonalna. „Nawet ci z nas, którzy świadomie odrzucili wszelkie wierzenia religijne bądź po prostu nigdy nie zwracali na nie uwagi, żywią ukrytą gotowość, czy nawet półświadomy przymus poszukiwania ładu w tym gigantycznym stosie rupieci, który nazywamy historią ludzkości”

Kołakowski powtarza z przekonaniem za Dostojewskim, że „jeśli Boga nie ma, wszystko wolno”. I dodaje: „Aby coś było prawdziwe, musi istnieć podmiot nieomylny. Ten podmiot musi być też wszechwiedzący; podmiot, który posiadając wiedzę fragmentaryczną, cieszyłby się w jej granicach doskonałą pewnością, jest nie do pojęcia. Żadna bowiem prawda częściowa nie może nieść doskonałej pewności, jeśli nie odwołuje się do całej prawdy”. To był głos człowieka, który uważał, że pytanie o Boga i prawdę ostateczną nie jest zabobonem, tylko zadaniem rozumu.

za: Gość Niedzielny

przyczyna zła ……

•lipiec 2, 2009 • Dodaj komentarz

Obrazkowy żart przedstawia zdenerwowanego diabła, który skarży się innemu diabłu: „Wkurza mnie coraz bardziej postawa ludzi, cokolwiek złego zrobią, to o wszystko oskjarżają mnie. Czy nie jest to lekka przesada?”

Na co drugi diabeł odpowiada: „Nie denerwuj się mistrzu, oni są tak głęboko zarozumiali i pyszni, że o to samo oskarżają nawet samego Boga”.

fundamentalne pytania i zborne odpowiedzi …

•lipiec 2, 2009 • Dodaj komentarz

Tylko chrześcijaństwo ma w pełni satysfakcjonującą odpowiedź na najbardziej podstawowe i walentne pytania człowieka: Skąd jestem? Po co istnieję? Dlaczego istnieje cokolwiek?

Co więcej chrześcijańska odpowiedź jest zborna, logicznie uzasadniona, całościowa i kompletna. Trzeba ją tylko chcieć poznać i zrozumieć, uczciwie i bez uprzedzeń przeanalizować. Oczywiście przyjęcie tej odpowiedzi w konsekwencji musi być złączone z przyjęciem elementów moralnych i etycznych i dlatego pewno tak wielu ludzi nie chce przyjąć odpowiedzi metafizycznych, bo za nimi idą konsekwencje moralne, a te są dla wielu nie do przyjęcia.

Żadna inna kultura, cywilizacja, czy system filozoficzny nie dają tak całościowego obrazu i tak głębokiej odpowiedzi na naprawdę ważne i egzystencjalne pytania. Co nie znaczy, ze w ogóle odpowiedzi nie dają. Ich odpowiedzi są cząstkowe, niepełne, zalążkowe chociaż nie pozbawione jądra prawdy. Nie przemawia tu przeze mnie jakiś lokalny klaustrofobiczny patriotyzm, czy pogarda, ale dogłębne i uczciwe studia wystarczają do przedstawienia powyższych wniosków.

Odpowiedzi chrześcijaństwa trzeba jednak ustawicznie ujaśniać, przedstawiać, podawać, ukazywać ich wartość i znaczenie dla codziennego życia. Wystarczy nawet zadać pytanie: „która religia zbudowała cywilizację na miarę cywilizacji zachodniej?

Kompletność, zborność i jednoznaczność chrześcijańskiej odpowiedzi są uderzające, nawet jeśli tylko zobaczyć efekty w życiu codziennym, ale i w życiu społecznym. Tam gdzie zanegowano chrześcijańską odpowiedź efekty też są widoczne i w życiu codziennymi w życiu społecznym. Wystarczy wspomnieć „Wielką” Rewolucję Francuską, rewolucję Hiszpańską, rewolucję Meksykańską, „Wielką” rewolucję bolszewicką, niemiecki faszyzm, czy współczesne ateistyczne lub antyteistyczne systemy wartości z liberalizmem na czele. Efekty negacji są widoczne „gołym okiem”.

i ja mam w to uwierzyć ???

•czerwiec 26, 2009 • 2 komentarzy

Humanoid_back

Efekt wielu lat pracy ludzkiego intelektu, pomysłowości, rozwoju technologicznego i naukowego. Jednym słowem efekt inteligencji.

human_skeleton (1)
Efekt ślepej ewolucji, przypadku, doboru naturalnego i mutacji genetycznych, a może eksperymentów kosmitów??

czy sprzeczność ?

•czerwiec 26, 2009 • 2 komentarzy


Chrześcijańska koncepcja stworzenia świata przez Boga (nie pretendując do miana naukowej = empirycznej teorii) daje o wiele bardziej spójną i intelektualnie satysfakcjonującą odpowiedź na kilka podstawowych pytań:

- dlaczego coś raczej niż nic?
- skąd jesteśmy?
- i po co?
- jaki jest sens i znaczenie mojego istnienia?
- a co po śmierci?

Inne teorie czy koncepcje początku świata -mimo że cieszą się statusem naukowych i weryfikowlanych czy falsyfikowalnych- nie tłumaczą jednak ani początku przyczynowego (znanego w filozofii od czasów filozofów jońskich jako arche), ani nie udzielają odpowiedzi na powyżej postawione pytania. A to dlatego, że nie mogą, bo nie mają do tego środków. Są bowiem “za słabe”, aby na powyższe pytania odpowiedzieć. To wcale nie deprecjonuje ich wartości, ale ustawia je na właściwej (dla nich) płaszczyźnie metodologicznej. Kiedy chcę ugotować smaczny obiad nie pytam o to, jak to zrobić chemika, czy biologa, zootechnika, czy astronoma, ale kucharza. Podobnie i w tym wypadku pytanie o sens życia skierowane do astrofizyka, jest po prostu nieporozumieniem, tak samo jak pytanie o początek istniena skierowane do fizyka teoretylka. Ani astrofizyk nie zajmuje się kategorami sensu, czy życiem i jego znaczeniem, ani fizyk teoretyk nie zajmuje się istnieniem jako takim.

Nie mają więc nauki szczegółowe, ani siły, ani spójności koncepcji chrześcijańskiej. Odpowiadają być może dokładniej i precyzyjniej, ale na pytania drugorzędne i w sumie nieważne dla ludzkiego życia i jego sensu. Warto także wiedzieć, że nie można obalać koncepcji chcrześcijańskiej używając do tego celu teorii naukowych, ani negować teorii naukowych przy użyciu argumentów z Pisma świętego czy teologii. Jest to po prostu pomieszanie języków i płaszczyzn poznawczych, czyli

Jeśli bowiem Bóg jest ostatecznym i jedynym źródłem wszelkiej prawdy, to objawiając się w Piśmie świętym na pewno nie będzie zaprzeczał swojemu objawieniu poprzez stworzony prze siebie świat i vice versa. Sprzeczności jakie pojawiają się pomiędzy koncepcją chrześcijańską i teoriami naukowymi są wynikiem: -albo naszej słabości i błędów w interpretacji objawienia (Pisma świętego), -albo fragmentaryczności i temporalności naszego naukowego obrazu świata.

Nie ma więc, bo i być nie może (!!) sprzeczności pomiędzy dwoma różnymi rodzajami rozumowania i argumentacji. Jedno bowiem należy do dziedziny filozofii i wiary (co wcale nie znaczy, że jest irracjonalne!!), drugie do dziedziny nauk eksperymentalnych, czy szczegółowych. Obydwa są ludzkie, obydwa racjonalne, ale obydwa mają różne statusy epistemologiczne. O ile bowiem filozofia i wiara odpowiadją na pytanie dlaczego?, o tyle nauki szczegółowe odpowiadają na pytanie jak? Czy można oczekiwać od nauk szczegółowych odpowiedzi na pytanie dlaczego? Chyba nie, bo nie mają one żadnych instrumentów aby takiej odpowiedzi udzielić. Tak samo od filozofii czy wiary nie można oczekiwać odpowiedzi na pytanie jak, skoro nie to jest punktem ich zainteresowania, czy dyskusji.

odpowiedź dla mnicha buddyjskiego

•kwiecień 28, 2009 • 9 komentarzy

“mnich buddyjski Lhundrub Dzinpa” – napisał w komentarzach do postu “dlaczego istnieje raczej coś niż nic?“:

“Tak, w skrócie, buddyzm uzasadnia swoją kosmologię i brak konieczności wprowadzenia pojęcia zasady twórczej( np.: wszechmogącego osobowego Boga-stworzyciela ), która stworzyłaby wszystko, sama nie będąc stworzoną przez nic. Buddyzm zdecydowanie odrzuca ideę Boga-stworzyciela, jako całkowicie niepotrzebną oraz zupełnie nielogiczną. Generalnie, idea Wszechświata w buddyzmie jest kompatybilna zarówno z kwantowym modelem niestworzonego, wiecznego Wszechświata Stephena Hawking’a, jak i z każdym innym modelem Wszechświata nieograniczonego w czasie. Model wiecznego Wszechświata nieograniczonego w czasie nie implikuje, że taki Wszechświat musiałby być koniecznie Wszechświatem statycznym( model stacjonarny ). Wszechświat wieczny, nieograniczony w czasie, należy rozumieć w sensie modelu cyklicznego, zawierającego w sobie nieskończony szereg Wielkich Wybuchów.”


Jako odpowiedź do tego wpisu umieszczę taki sobie oto obrazeczek :-)

image006

One Solitary Life

•luty 23, 2009 • Dodaj komentarz

He was born in an obscure village, the child of a peasant woman.
He grew up in another village, where He worked in a carpenter shop until He was thirty. Then for three years He was an itinerant preacher.
He never wrote a book, He never held an office.
He never had a family or owned a home.
He didn’t go to college.
He never visited a big city.

He never traveled two hundred miles from the place He was born.
He did none of the things that usually accompany greatness. He has no credentials but Himself.
He was only thirty-three when the tide of public opinion turned against Him.
His friends ran away.
One of them denied Him.

He was turned over to His enemies and went through the mockery of a trial.
He was nailed to a cross between two thieves.
While He was dying, His executioners gambled for His garments, the only property He had on earth.

When He was dead, He was laid in a borrowed grave through the pity of a friend.

Twenty centuries have come and gone, and today He is the central figure of the Human race. All the armies that ever marched, all the navies that ever sailed, all the parliaments that ever sat, all the kings that ever reigned, put together, have not affected the life of man on this earth as much as that one solitary life.

Original essay by Dr James Allan Francis in “The Real Jesus and Other Sermons” © 1926 by the Judson Press of Philadelphia (pp 123-124 titled “Arise Sir Knight!”).